Robie tyle rzeczy naraz po to żeby coś mieć z głowy i coraz mniej przed sobą, a im dłużej nad tym siedzę tym silnej dochodzę do wniosku że jestem totalnie w dupie, że i tak już sie nie uda, że jestem spisana na klęskę i w ogóle to wywołuje u mnie jakies konwulsyjne napady objawów wrzodów żołądka, stany lękowe i jakieś takie czarne scenariusze mam w głowie. Najczarniejsze. Takie czasy: konieczność walki o przetrwanie wyklucza we mnie możliwość percepcji świata i zdarzeń w kontekście litery W oraz tak powszedniego "nie ogarniania". Pogłebiające się poczucie głupoty czy też nieudolności to przy całej reszcie zaledwie detal, tak niewielki i nieistotny jak to że - konkluzując - tak czy siak nie zalicze sesji. A nie, chwila.. Nawet mnie do niej nie dopuszczą. Jest super.










--
"Es una vida loca, pero es mi vida loca."
--
Jah bless you! Now, click here: [link]
Thanks for sharing.
Previous Page12345Next Page